www.gorlice.jadwiga.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

 

E

Parafia św. Jadwigi Królowej w Gorlicach

Zaprasza do udziału w konkursie plastycznym:

"BŁOGOSŁAWIONY EDMUND BOJANOWSKI

OPIEKUN DZIECI, UBOGICH I CHORYCH".

 

 Tematem konkursu jest działalność bł. Edmunda Bojanowskiego. By przybliżyć uczestnikom tę postać, poniżej regulaminu znajdują się krótkie opowiadania. Na podstawie jednego z nich, należy zilustrować wybraną scenę z życia bł. Edmunda.

  1. Konkurs przebiega w 3 kategoriach wiekowych:

    • przedszkola

    • uczniowie szkół podstawowych

    • uczniowie gimnazjów

  2. Prace plastyczne mogą być wykonane dowolną techniką malarską (farby plakatowe, akwarele, pastele olejne, kredki) rysunkową (rysunek ołówkiem, węglem, sepią itp.) lub techniką mieszaną (połączenie różnych technik)

  3. Format prac plastycznych: A3 i A2

  4. Praca ma być samodzielna, stosownie do kategorii wiekowej.

  5. Termin i miejsce składania prac: do 20 czerwca, świetlica parafialna "Przystań", ul. Ariańska 4, s. Marta Niemiec – Miejski Zespół Szkół nr 1, ul. Piękna 9

  6. Każda praca powinna zawierać następujące informacje: -imię i nazwisko autora, wiek, klasa, placówka, tytuł pracy

  7. Przewidziane nagrody zostaną wręczone w czasie festynu 24 czerwca 2012 r.


    OPOWIADANIA

     

    Ogrodnik” [ z Dziennika bł. Edmunda Bojanowskiego]

    Rozdałem dzieciom obrazki przedstawiające w najrozma­itszych postaciach Dzieciątko Jezus, jako ogrodnika. Wszystkie te obrazki wyobrażały ogródek ogrodzony w kształcie serca ludz­kiego, w którym mały Pan Jezus to szczepi drzewka, to suche gałązki obcina, to polewa grządki, to sadzi kwiatki, to ziemię kopie. Otóż powiedziałem dzieciom, że i nasz ogródek, który teraz właśnie grodzą, ma kształt, szczęśliwym przypadkiem, podobny do tego co na obrazku widzą, niby serce. […]

    Obiecywałem im, że w tym ogródku podobnie jak mały Pan Jezus na obrazku, pracować będą, a ich praca ogrodnicza ma iść w parze z wewnętrzną serca uprawą”.

     

    Serce za serce” [ z Dziennika bł. Edmunda Bojanowskiego]

    Zdziwiłem się dzisiaj, gdy wchodząc na górę po schodach powitało mnie z wyraźną radością, wyciągniętymi rączkami dziecko, około trzech lat mające, sierotka, która przedtem była wielce nieśmiała i nigdy się sama do mnie nie zbliżała

    W pierwszej chwili nie umiałem wytłumaczyć sobie tej zmiany w dziecku, aż przypomniałem sobie, iż wczoraj na tych samych schodach i na tym samym miejscu zastałem to dziecię, zakłopotane usiłowało drugiemu, mniejszemu jeszcze od siebie ­dziecku, ułatwić zejście ze schodów. Lecz samo bezsilne, ledwo nie upadło wraz z tamtym ze schodów, kiedy właśnie nadszedłem i dopomogłem obojgu.

    Widać, że drobniutka ta przysługa została w pamięci dziecka i dziś to, samo miejsce i moje spotkanie odnowiło wdzięczną w nim pamię­ć, którą mi radosnym powitaniem i już poufałym wyciągnięciem do mnie rączek okazało.

    Oto dowód, jak łatwo przychylność mniejszych dzieci sobie zjednać, byle im jakąkolwiek, troskliwość okazać. (26 IV)

     

    Biedny podróżny” [ z Dziennika bł. Edmunda Bojanowskiego]

    Rano zesłał mi Pan Bóg ubogiego podróżnego chłopca. Widać bardzo nieszczęśliwego. Dałem mu spodnie, kamizelkę, koszulę i złotego polskiego, bo jego dola tułania się wśród takiej zamieci do żywego mnie przejęła”.

     

    Gwiazdka” [ Książka „Surdut czy rewerenda” ( inaczej sutanna)]

    Gwiazdka tegoroczna zapowiadała się bardzo uboga. Edmund, nie był nawet pewien, czy mu wystarczy na pierniczki dla dzieci. Z rana wśród szalejącego wichru przyszła do Grabonoga nędznie ubrana kobieta, prosząc o przyjęcie dziecka do domu sierot. Ze ściśniętym sercem miałem już odpowiedzieć, że Instytut, tak teraz ubogi, nie wyżywi nikogo więcej. Patrzył chwilę na zbolałą matkę, na dziecko nędznie odziane "Dla Boskiego Dziecięcia też nie było miejsca w gospo­dzie" - Pomyślał. Napisał później do siostry Józefy, "Pan Bóg nam przysłał tę sierotę do żłóbka".

    Wieczorem, gdy wszyscy w Instytucie zebrali się na wilię, przybył nagle proboszcz ze Śremu i poprosił Edmunda i siostrę Józefę do zakrystii. Wskazując na worek stojący w kącie powiedział: - To gwiazdka dla sierot. - Edmund ze zdumieniem ujrzał na worku napis: 300 talarów. Wzru­szony ujął ręce staruszka i przycisnął je do ust. - Oto widoczna gwiazdka spuszczona z nieba - wyszeptał ze wzruszeniem.

     

    Rodzina Gałązków” [ Książka „Surdut czy rewerenda” ( inaczej sutanna)]

    Zapadał zmierzch, kiedy Edmund Bojanowski zbliżał się do domu Gałązków. Z daleka już spostrzegł wymalowany na drzwiach czarny krzyż. Znak strasznej choroby.

    Wszedł do chaty, Gałązka leżał na łóżku, z zamkniętymi oczyma.

    Z kąta dobiegło ciche pochlipywanie. Ten głos jakby go ocucił. Teraz dopiero zauważył, że w izbie było już zupełnie ciemno.

    - Świecy nie macie? - zapytał spokojnie.

    - Leży na okapie - odpowiedział dziecięcy głos.

    Podszedł do pieca. Długo szukał nim znalazł.

    - A zapałki?

    Nie było odpowiedzi. Zaczął przetrząsać kieszenie. Są.

    Migotliwy blask rozjaśnił izbę. Zapalił świecę i rozejrzał się dookoła szukając dzieci. Siedziały wystraszone w kącie koło pieca. "Pewnie głodne" - pomyślał. Z torby na lekarstwa, wydobył parę bułek, od razu wyciągnęło się po nie kilka rąk. Długo rozniecał ogień w wygaszonym palenisku, parząc sobie ręce. Mokre drzewo skwierczało, dusiło się, gasło. Dzieci jadły i przyglądały mu się w milczeniu. Nagle najstarszy chłopak powiedział cicho:

    - Nie tak, nie umiecie ... - Wstał, podszedł do łóżka ojca. Gałązka ciągle leżał z półprzymkniętymi oczami. Chłopiec wyciągnął spod niego dużą garść słomy. Zręcznym ruchem wepchnął ją do paleniska. Buchnął jasny płomień obejmując podsuszone już polana.

    - Widzisz - odezwał się Bojanowski - ja jestem taki duży, a nie umiem w piecu napalić, a ty taki mały i potrafisz.

    Wyjął z torby zioła i proszki. Przygotował napar, wsypał lekarstwo do kubka i uniósłszy głowę chorego, przytknął mu do warg, które jednak pozostały zaciśnięte. Podważył zęby łyżeczką i wlał trochę płynu do ust. Gałązka mlasnął parę razy językiem i pił już bez oporu.- Ożywił się tro­chę. - Nogi bolą - wyszeptał.

    Edmund odsunął pierzynę i nacierał spirytusem kamforowym wychudzone nogi. Potem zwrócił się do dzieci:

    - Idźcie spać, bo pora już późna. "Tylko gdzie?" ­zastanawiał się. Na łóżku chory ojciec ... Rozejrzał się po izbie. Za piecem były ja­kieś drzwiczki. Podszedł i otworzył je. Edmund zawrócił po świecę.

    - Panie, tam nie można wchodzić z ogniem” - zawołał chłopiec. "Ten mały ma tyle roztropności - pomyślał Edmund. ­. U nas nazwano by to inteligencją."

    Wprowadził dzieci do komórki. Ułożyły się posłusznie, ciche, przestraszone. Zdjął surdut i otulił nim najmłodsze. Starsze zakopały się głęboko w siano.

    Świeca zgasła. Edmund usiadł na ławie. Sam nie wiedząc kiedy, zdrzemnął się.

     

    Stasiu” [Książka „ I one poszły z nim za Panem”]

    - Kto tam? - zapytał Bojanowski słysząc wyraźnie szelest za drzwiami.

    Stara ochmistrzyni Katarzyna otworzyła drzwi i ze zdziwienia przetarła oczy. Przed nią stało skulone małe dziecko nie mając sił, by wyciągnąć rączkę o po­moc. Katarzyna natychmiast wzięła maleństwo na ręce i wniosła do pokoju, usadawiając w fotelu. Szybko pobiegła do kuchni i wróciła z garnuszkiem gorącego mleka. Dziecko zadrżało, otworzyło szeroko oczy i uśmiechnęło się do obecnych. Bojanowski zapytał:

    - Jak ci na imię?

    - Stasiu! - szybko odparł chłopiec.

    - Powiedz Stasiu, gdzie mama i tata?

    - Uciekli! - chłopczyk ze smutkiem zwiesił głowę.

    - 0, jakie kamienne serca potrafią mieć rodzice, jeżeli mają odwagę

    porzucić swój skarb jak pieska - nie panował nad swoim oburzeniem Bojanow­ski.

    - Mój Stasiu, ja ciebie nie opuszczę, zostaniesz z innymi dziećmi – powiedział.

    Katarzyna szybko przygotowała posłanie i ułożyła dziecko do snu. Stasiu zmęczony swoją wędrówką zasnął mocno. Edmund całą noc nie zmrużył oka. "Tyle dzieci potrzebuje troskliwości i miłości.” […] Niech się dzieje co chce, ja nie zejdę z obranej drogi i będę dbał o te biedne sieroty. […]

    Rano udał się do Stasia, ale już była Katarzyna, która nakarmiła chłopca. 

     

 

 

 


Ciekawostki

GRUPY PARAFIALNE ZAPRASZAJĄ

SPOTKANIA ZE SŁOWEM ŻYCIA 


Osoby dorosłe zapraszamy w każdy 2 i 4 czwartek miesiąca. Spotkanie rozpoczyna sie Eucharystią o godz. 18.00, a po Mszy św. spotkanie w świetlicy na plebanii.

 

Młodzież - w każdy 3 czwartek miesiąca. Spotkanie rozpoczyna sie Eucharystią o godz. 18.00, a po Mszy św. spotkanie w świetlicy na plebanii.

 

 

 

 

 


Kontakt z administratorem strony:

parafia.gorlice@gmail.com